Czy powiadamiać Cię o nowych wpisach?

Bądź na bieżąco - z nami nie ominą Cię żadne zmiany w przepisach.

Zapisz się

Informujemy, że Administratorem danych osobowych jest Lex Artist Przemysław Zegarek, ul. Szańcowa 74/1, 01-458 Warszawa. Dane osobowe zostały przekazane dobrowolnie i będą przetwarzane wyłącznie w celu przesłania powiadomień o nowych wpisach na blogu oraz nowych usługach. Bez wyraźnej zgody dane osobowe nie będą udostępniane innym odbiorcom danych. Mają Państwo prawo dostępu do swoich danych oraz ich poprawiania poprzez kontakt: newsletter@blog-daneosobowe.pl

Prawo (?) dostępu do informacji publicznej

Ustawa o ochronie danych osobowych i Ustawa o dostępie do informacji publicznej to dwa odrębne akty prawne. Niejednokrotnie zdarza się jednak, iż w konkretnej sytuacji musimy analizować prawo do ochrony naszych danych osobowych (np. imienia i nazwiska) w zestawieniu z prawem do informacji publicznej.

Ocena ta jest dokonywana np. w kontekście danych osobowych umieszczanych w różnych umowach zawieranych przez podmioty publiczne. Wszystkie osoby, które interesują się dostępem do informacji publicznej doskonale znają wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 listopada 2012 r. (I CSK 190/2012). Przypomnijmy, że Sąd Najwyższy wskazał w nim, iż „ujawnienie przez jednostkę samorządu terytorialnego imienia i nazwiska osoby, która zawarła z nią umowę cywilnoprawną, nie narusza prawa do prywatności tej osoby (…)”. Jest to bardzo istotne z punktu widzenia ograniczeń w zakresie dostępu do informacji publicznej. Zgodnie bowiem z art. 5 ust. 2 Ustawy o dostępie do informacji publicznej, „prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy (…)”. Ochrona prywatności stanowi zatem jedną z podstaw odmowy udostępnienia informacji publicznej.

Wydawać by się mogło, iż od czasu wydania wspomnianego orzeczenia, kwestia udostępniania imion i nazwisk osób, z którymi określone podmioty zawarły umowy cywilnoprawne, nie powinna co do zasady budzić wątpliwości. Jak się jednak okazało wcale tak nie jest.

Przykładem jest sposób rozpatrzenia wniosków, które niedawno zostały skierowane do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wnioski te dotyczyły umów zawartych z sędziami.

NSA co prawda przekazał umowy, lecz po anonimizacji imion i nazwisk. Ostatecznie, dopiero po pewnym czasie udostępniono je bez ukrywania danych sędziów.

Czy tak ma wyglądać prawo dostępu do informacji publicznej? Dlaczego w Polsce uprawnienie to niejednokrotnie okazuje się prawem przyznanym obywatelom wyłącznie formalnie, a w rzeczywistości, jeśli ktoś chce z niego skorzystać spotyka się z licznymi problemami? Być może wiele osób nadal nie rozumie idei tego prawa. W jaki sposób zatem obywatele mają dowiedzieć się, jak funkcjonuje państwo i na co przeznaczane są publiczne środki, skoro tak często nie udostępnia się informacji publicznej?

 Na marginesie warto dodać, iż odmowa udostępnienia określonych informacji niejednokrotnie powoduje jeszcze większe zainteresowanie wnioskowanymi wiadomościami. W rezultacie, pomioty, do których skierowano wnioski, ostatecznie i tak przekazują żądane informacje…

Na podstawie:

http://informacjapubliczna.org.pl/11,887,nsa_jednak_udostepnil_umowy_z_imionami_i_nazwiskami_sedziow.html (dostęp: 06.11.2013 r.)

Powiązane artykuły

Jak Szwecja handluje danymi swoich obywateli?
Mój sąsiad Przestępca, czyli ochrona danych osobowych po szwedzku cz. I
Ochrona danych osobowych, a dostęp do informacji publicznej

Zostaw odpowiedź