Czy powiadamiać Cię o nowych wpisach?

Bądź na bieżąco - z nami nie ominą Cię żadne zmiany w przepisach.

Zapisz się

Informujemy, że Administratorem danych osobowych jest Lex Artist Przemysław Zegarek, ul. Szańcowa 74/1, 01-458 Warszawa. Dane osobowe zostały przekazane dobrowolnie i będą przetwarzane wyłącznie w celu przesłania powiadomień o nowych wpisach na blogu oraz nowych usługach. Bez wyraźnej zgody dane osobowe nie będą udostępniane innym odbiorcom danych. Mają Państwo prawo dostępu do swoich danych oraz ich poprawiania poprzez kontakt: newsletter@blog-daneosobowe.pl

Jak zarobić na naszych danych?

W czasie, kiedy beztrosko przeglądamy sobie interesujące nas witryny, gdzieś w Internecie odbywa się handel naszymi danymi osobowymi. Niemożliwe? A jednak! Jak dochodzi do tego, że nasze dane stają się towarem dla reklamodawców i do jakich nowych metod skłaniają się firmy marketingowe?  Zapraszam do lektury.

Ile warte są nasze dane osobowe w obrocie internetowym?

Nie zdajemy sobie nawet sprawy, że często podajemy swoje dane jak na widelcu. Rejestrujemy się na różnych portalach, bierzemy udział w konkursach, losowaniach wypełniając wcześniej rubryki tj. imię, nazwisko, numer telefonu i odhaczając zgodę na przetwarzanie naszych danych wzbogacamy bazę danych firm marketingowych. Podstawowe informację o naszej osobie nie są jednak dużo warte. Cena wacha się od 10 do 80 groszy. Wartość wzrasta, gdy na rynek trafia osoba, której zainteresowania i upodobania są reklamodawcom znane. Beztroskie wejście na interesującą nas witrynę lub kliknięcie „lubię to” na portalu społecznościowym tworzy szkic naszej osoby. Wartość takiego profilu potencjalnego klienta może wynosić nawet do 200 zł!

Jedną z głównych metod dopasowywania oferty do upodobań potencjalnych klientów jest proces tzw. szczególnego profilowania na podstawie obserwacji naszych kroków w Internecie. Osoba zainteresowania motoryzacją i często przeglądająca portale o tej tematyce szybciej zwróci uwagę na reklamę prezentującą wyposażenie do auta niż dotyczącą nowego systemu operacyjnego do komputera. Poruszając się po różnych witrynach, często zostawiamy po sobie ślad, nie tylko poprzez rejestrację, ale także poprzez powszechnie stosowane pliki cookies, które pozwalają na rozpoznanie użytkownika i zapisanie jego preferencji. Na podstawie analizy zapisanych informacji tworzone są profile osobowe, dzięki którym firmy marketingowe mają ułatwiony dostęp do naszych danych i upodobań, a w konsekwencji mogą tworzyć propozycje i oferty „nie do odrzucenia”.

W Polsce, poza tradycyjnymi formami reklamowymi tj. mini witryny, pop-up/pop-under windows czy toplayer,  możemy zaobserwować nową postać zakupu powierzchni reklamowej, jaką jest  Real-Time Bidding,  czyli nowy sposób kupowania reklamy graficznej poprzez licytację.

 Czym właściwie jest Real-Time Bidding (RTB)?

RTB to automatyczny zakup powierzchni reklamowej w momencie, kiedy użytkownik odwiedza daną witrynę internetową. W trakcie naszego przeglądania witryny w świecie Internetu odbywa się batalia reklamodawców o pojawienie się na naszym ekranie. System licytuje powierzchnię wśród zainteresowanych. Wygrywa ten, kto zdecydował się zapłacić za nią najwięcej. Cały proces odbywa się błyskawicznie, nie trwa nawet sekundy.

Reklamodawca dokonuje zakupu indywidualnych odsłon skierowanych do konkretnych użytkowników, dzięki czemu ma znacznie większą kontrolę nad przebiegiem kampanii reklamowych. Reklamodawca otrzymuje w ten sposób nowe narzędzia, które umożliwiają dotarcie do użytkownika o niespotykanej wcześniej precyzji.

Kolejnym przykładem takiej nowej formy marketingu elektronicznego jest tzw. retargeting, czyli działanie mające na celu dotarcie z przekazem reklamowym do osób, które już wcześniej wykazały zainteresowanie wybraną marką, chociażby oglądając oferowane przez nią produkty.

W tym momencie należy zadać sobie pytanie: czy przeglądając strony internetowe, korzystając z portali społecznościowych czy nawet wpisując interesujące nas hasła w wyszukiwarce jesteśmy świadomi toczącej się w tej chwile „walki” między reklamodawcami o jak najszybszy dostęp do naszych danych osobowych, a następnie do portfeli? Odpowiedź jest wielce wątpliwa…

Warto dowiedzieć się i poznać, w jaki sposób nasze dane osobowe są pozyskiwane, i wykorzystywane. Jednak czy nasz sprzeciw powstrzyma wielkie koncerny przed stworzeniem kolejnych, bardziej zaawansowanych metod reklamowych?

Artykuł powstał na podstawie opracowania sporządzonego przez Justynę Grądzką.

Powiązane artykuły

Baza danych marketingowych a ochrona danych osobowych cz. II
Odpowiedzialność za bezprawne wysyłanie informacji handlowych
Baza danych marketingowych a ochrona danych osobowych cz. I

Zostaw odpowiedź