Czy powiadamiać Cię o nowych wpisach?

Bądź na bieżąco - z nami nie ominą Cię żadne zmiany w przepisach. Każdy subskrybent otrzyma od nas bonus - ankietę do badania RODO-świadomości pracowników.

Zapisz się

Administratorem danych osobowych jest Lex Artist sp. z o.o., ul. Szańcowa 74/1, 01-458 Warszawa, tel. (22) 253 28 18; e-mail: kontakt[AT]lex-artist.pl Dane osobowe przetwarzane będą w celu świadczenia usługi wysyłki newslettera. Przysługuje Pani/Panu prawo do: dostępu do treści danych, sprostowania danych, usunięcia danych, ograniczenia przetwarzania danych, wniesienia sprzeciwu, wniesienia skargi do organu nadzorczego. Pełna treść klauzuli informacyjnej znajduje się: tutaj.

Filtry prywatyzujące a RODO

Freelancing oraz praca zdalna to w dzisiejszych czasach bardzo modna i wygodna forma wykonywania pracy. Biorąc pod uwagę, że każdy z nas ma różne godziny najlepszej produktywności, miejsca, które pozwalają się skupić i otocznie, w którym lubi pracować taka praca daje możliwości łączenia miłego z pożytecznym.

Nie raz mamy okazję obserwować pracujących na laptopach ludzi w kawiarni, autobusie, samolocie czy pociągu. Niestety niejednokrotnie w takich przypadkach można również zobaczyć nad czym pracują, z kim się kontaktują, jakie ustalenia czynią ze swoimi klientami i kontrahentami. To jest już sytuacja, która może nieść ze sobą bardzo poważne, negatywne konsekwencje. W tym naruszenie RODO.

Snooping czyli tak zwana kradzież wzrokowa

Słowo snooping oznacza dosłownie „wścibianie nosa” a dotyczy tzw. kradzieży wzrokowej, która polega na podglądaniu danych widocznych na ekranie i ewentualnym wykorzystaniu ich do nielegalnych celów.

W dzisiejszych czasach nie trzeba posiadać umiejętności hakerskich, żeby z używanych przez nas na co dzień ekranów urządzeń typu smartfon, laptop, tablet skraść dane. Otóż wystarczy dobry wzrok i/lub urządzenie fotografujące. Pracujemy nad analizą marketingową w przestrzeni coworkingowej, robimy przelew w komunikacji miejskiej, prowadzimy profil firmowy w social media na ławce w parku, czy piszemy artykuł na bloga w kawiarni, nie będąc świadomi zagrożenia bardziej skupiamy się na ochronie naszych urządzeń przed uszkodzeniem, niż na dbaniu o prywatność.

Uspokajam… nie zamierzam straszyć i namawiać do pracy w samotności w zamkniętych czterech ścianach tylko przedstawić idealne rozwiązanie, które pozwoli wykonywać pracę w każdym miejscu bez obawy, że ktoś nieuprawniony zobaczy co mamy na ekranie monitora. Co to za rozwiązanie? – filtry prywatyzujące.

Jak działają filtry prywatyzujące?

Filtr prywatyzujący to specjalna nakładka na ekran monitora komputera stacjonarnego, laptopa, tableta lub telefonu, która powoduje, że dane widoczne będą wyłącznie dla osoby, która bezpośrednio, wprost patrzy na ekran. Ktoś kto spogląda nam przez ramię, pod kątem 30% zobaczy jedynie czarny ekran.

Swoim wyglądem przypomina trochę folie zapobiegające porysowaniu i poniekąd takie funkcje też spełnia, choć nie jest to ich główna rola. Filtr działa w oparciu o technologię tzw. mikrożaluzji. Filtry dobrej jakości nie utrudniają działania ekranów dotykowych, nie zniekształcają ostrości i barw wyświetlacza. Dodatkowo zmniejszają natężenie światła niebieskiego, które niekorzystnie wpływa na nasze oczy. Trzeba mieć jednak na uwadze, że obraz przykryty filtrem zawsze będzie lekko zmieniony. Nie ma, póki co technologii, który dawałaby 100% przezroczystości.

Co wpływa na cenę filtra?

Oferta filtrów prywatyzujących jest dosyć szeroka i zróżnicowana. Aby wybrać odpowiedni model dla swojego urządzenia, warto zwrócić uwagę na:

  • rodzaj urządzenia – filtry prywatyzujące są tworzone z myślą o konkretnych urządzeniach. W sprzedaży znajdziemy filtry do smartfonów i tabletów, ale też filtr prywatyzujący do laptopa lub na monitor o określonym rozmiarze,
  • rodzaj mocowania do ekranu – część filtrów dostępnych na rynku jest mocowana na stałe do ekranu. Zaleta? Lepsza estetyka i często niższa cena. Wada? Jeśli stosunkowo często pracujemy w „bezpiecznej” lokalizacji (np. w biurze), brak możliwości zdjęcia filtra, który utrudnia nieco pracę, jest dużym ograniczeniem,
  • wymiary – pozwolą upewnić się, czy wybrany filtr będzie idealnie dopasowany do użytkowanego urządzenia,
  • dedykowaną przekątna ekranu,
  • funkcję filtra – filtr może zapewniać wyłącznie ograniczenie kątów widzenia i ochronę prywatności, a może również świetnie chronić ekran przed zarysowaniem, a nawet ograniczać odbłyski i odbicie od ekranu, które męczą wzrok i utrudniają pracę,
  • kolor – zdecydowana większość filtrów jest czarna, ale są również filtry prywatności np. złote, które są równie skuteczne, a przy tym bardzo efektowne,
  • markę – cena filtra prywatyzującego zależy, w dużej mierze, od marki, ale renoma producenta jest kwestią, która ma również odzwierciedlenie w jakości produktu.

Wszystkie powyższe elementy mają wpływ na cenę filtra prywatyzującego. W skrócie można powiedzieć, że im lepsza marka, więcej funkcjonalności, większy rozmiar filtra tym cena jest wyższa. Ceny wahają się pomiędzy 150 zł a 400 zł. Każdy jednak, nawet najtańszy filtr ma tę podstawową i najbardziej pożądaną funkcję – zabezpieczenie monitora i danych na nim wyświetlonych przed wzrokiem nieuprawnionych.

e-learning RODO

Szybko i skutecznie przeszkól zespół z zasad bezpiecznego przetwarzania danych osobowych. Zależy Ci na tym aby Twoi pracownicy otrzymali certyfikat i poznali praktyczną wiedzę z zakresu RODO zamiast nużących regułek? Sprawdź nasze interaktywne szkolenia e-learningowe.

Sprawdź

Filtr potrzebny od zaraz…

Filtry prywatyzujące przydać się mogą nie tylko w sytuacji, gdy z urządzeń korzystamy w przestrzeni publicznej. Również w standardowym miejscu pracy takie zabezpieczenie może okazać się niezbędne. Dotyczy to przykładowo placówek medycznych, instytucji rządowych, finansowych, szkół, przedszkoli, uczelni. U każdego z tych podmiotów w komputerze przetwarza się niejednokrotnie także dane wrażliwe, poufne i to w przestrzeni, w której mogą przebywać osoby nieuprawnione.

Faktem jest, że zarówno małe jak i duże organizacje narażone są kradzież danych. Coraz częściej spotykamy się z tzw. „białym wywiadem” czy „szpiegostwem korporacyjnym”. Wykonanie zdjęcia czy zerkanie w nie swój ekran nie pozostawia żadnych śladów, a może mieć zgubne skutki dla firmy. Na pewno taki filtr prywatyzujący jest jednym z zabezpieczeń, które mogą uchronić przed takimi działaniami albo chociaż w znacznym stopniu utrudnić stosowanie tych nieuczciwych praktyk.

Podsumowanie

Jak pokazuje artykuł, sytuacji, w których filtr prywatyzujący jest niezbędny w celu zwiększenia bezpieczeństwa przetwarzanych danych osobowych jest bardzo wiele. Nieraz spotkaliśmy się, jadąc pociągiem, z sytuacją, kiedy osoba na miejscu obok pracuje na służbowym laptopie i z jej (bądź jego) ekranu można dowiedzieć się praktycznie wszystkiego, nie wyłączając prawnie chronionych tajemnic. Stąd ważnym jest nie tylko zakup odpowiednich filtrów, ale także właściwe uświadomienie pracowników (współpracowników) o konieczności ich stosowania.

Powiązane artykuły

Co to są odpowiednie środki zabezpieczeń według RODO?
Prywatność zawsze na pierwszym miejscu
O decyzji UODO ws. Morele.net słów kilka

Zostaw odpowiedź

* pola obowiązkowe